POLSKA WYSYCHA PO CICHU. EUROSTAT POKAZUJE, ŻE JESTEŚMY PONIŻEJ PROGU STRESU WODNEGO

???? Według artykułu Eurostatu „Water statistics”, opartego na danych pobranych w sierpniu 2025 r., zasoby wody słodkiej obejmują zarówno wody powierzchniowe, czyli między innymi jeziora, rzeki i strumienie, jak i wody podziemne. Eurostat wyjaśnia, że odnawialne zasoby wodne zależą nie tylko od ilości opadów, ale także od parowania, retencji w glebie i ekosystemach oraz od tego, jak funkcjonuje cały obieg wody w krajobrazie.

⚠️ Na pierwszy rzut oka europejskie statystyki mogą uspokajać: według Eurostatu średnie odnawialne zasoby wody w państwach UE wynoszą około 8–9 tys. m³ rocznie na mieszkańca. Problem w tym, że Polska nie mieści się w tej „średniej” sytuacji. Średnia ukrywa ogromne różnice między krajami bogatymi w wodę a tymi, które mają jej znacznie mniej. Eurostat wskazuje, że zgodnie z progiem ONZ stres wodny występuje wtedy, gdy roczne zasoby wody odnawialnej spadają poniżej 1700 m³ na mieszkańca.

❗❗Wśród państw UE poniżej tego progu znajdują się Polska, Czechy, Cypr i Malta.

????️ To bardzo mocna informacja, bo pokazuje, że problem suszy w Polsce nie jest wyłącznie sezonową reakcją na kilka tygodni bez deszczu. Nie chodzi tylko o upalne lato, wyschnięty trawnik albo lokalne zakazy podlewania ogrodów. Chodzi o znacznie głębszy problem: ograniczone zasoby wody odnawialnej w przeliczeniu na mieszkańca oraz sposób, w jaki gospodarujemy wodą w przestrzeni.

???? Eurostat zwraca też uwagę, że konkretne regiony mogą mierzyć się z niedoborami wody szczególnie wtedy, gdy łączą się tam niskie opady, duża gęstość zaludnienia albo intensywna działalność rolnicza i przemysłowa. Wskazuje również, że problemy te mogą być nasilane przez zmianę klimatu, która wpływa zarówno na dostępność wody, jak i na sposób zarządzania zasobami wodnymi.

???? Dlatego przeciwdziałanie suszy nie może ograniczać się wyłącznie do apelowania o krótszy prysznic albo zakręcanie kranu podczas mycia zębów. Codzienne oszczędzanie wody ma znaczenie, ale nie rozwiązuje problemu systemowego. Kluczowe jest zatrzymywanie wody tam, gdzie spada.

???? W praktyce oznacza to ochronę mokradeł, torfowisk, dolin rzecznych, naturalnych terenów zalewowych, gleb organicznych, zadrzewień, łąk, lasów i miejskiej zieleni. To właśnie te elementy krajobrazu działają jak naturalna infrastruktura retencyjna: spowalniają odpływ, magazynują wodę, łagodzą skutki upałów i zwiększają odporność ekosystemów na okresy bez opadów.

????️ Susza jest więc nie tylko problemem meteorologicznym, ale także krajobrazowym. Ten sam deszcz może zasilić glebę, mokradło i wody podziemne albo błyskawicznie odpłynąć z uszczelnionej, przesuszonej lub zmeliorowanej przestrzeni. Różnica zależy od tego, czy krajobraz ma zdolność zatrzymywania wody.

???? W tym sensie ochrona przyrody jest jednocześnie ochroną zasobów wodnych. Mokradła, torfowiska, doliny rzeczne i gleby nie są „nieużytkami”, które czekają na zagospodarowanie. Są częścią systemu bezpieczeństwa wodnego. Gdy je osuszamy, zabudowujemy albo odcinamy od naturalnego funkcjonowania, tracimy nie tylko siedliska wielu gatunków, ale też zdolność krajobrazu do łagodzenia skutków suszy.

???? Według Eurostatu Polska znajduje się poniżej progu stresu wodnego wskazywanego przez ONZ. To wystarczający powód, by mówić o wodzie poważnie: nie tylko wtedy, gdy zaczyna jej brakować w kranach, rzekach czy glebie, ale zanim kryzys stanie się widoczny gołym okiem.

????️ Najkrótszy wniosek jest prosty: Polska nie musi wyglądać jak pustynia, żeby doświadczać stresu wodnego. A przeciwdziałanie suszy zaczyna się od tego, czy potrafimy zatrzymać wodę w krajobrazie, zamiast jak najszybciej ją z niego odprowadzać.

Już niedługo na Eurostacie dowiemy się po aktualizacji czy nasza obecna sytuacja zmieniła średnią.

????Źródło: Eurostat, Water statistics, artykuł oparty na danych pobranych w sierpniu 2025 r.; planowana aktualizacja: 29 lipca 2026 r.

Galeria zdjęć aktualności